Wyścig z czasem, walka ze zmęczeniem i maksymalna koncentracja umysłu – tak w skrócie można opisać pracę „wilków prowadzących stado”, czyli pilotów wyspecjalizowanych w transportach wielkogabarytowych.

W trzech nowych odcinkach polskiej serii dokumentalnej „Nocny konwój”, widzowie poznają najbardziej nietypowe zlecenia, z jakimi musieli się zmierzyć bohaterowie programu. Premiera w środę, 9 marca, o godz. 22:00 tylko na National Geographic Channel. Oczywiście w tej produkcji nie mogło zabraknąć naszej firmy. - Nasz pierwszy udział w programie Konwój odbił się szerokim echem i ogromnym zainteresowaniem, w tym nawet osób które na co dzień gabarytami się nie zajmują. Kiedy padła propozycja realizacji kolejnych odcinków nie było z naszej strony chwili zawahania – podkreśla Wiesław Bednarz, prezes firmy Bedmet. – Zależy nam na tym aby wiedza o transporcie ponadnormatywnym była powszechnie dostępna. Zawsze mocny nacisk kładziemy na prezentację wyzwań z którymi się mierzymy – dodaje. W pierwszym odcinku Konwoju ekipa opolskiej firmy Bedmet ma za zadanie przewiezienie gigantycznego kawałka stali z huty w Katowicach do niecierpliwego klienta z cementowni w Działoszynie. Piloci i kierowcy Bedmetu muszą to precyzyjnie zaplanować. Przewożony przez nich tej nocy walczak suszarni węgla waży bagatela 85 ton i mierzy 27, 5 metra, co razem z naczepą, na której będzie przewożony, daje aż 36, 5 metra. Początkowy optymizm panujący wśród ekipy i czujne oko szefa wydają się gwarancją sukcesu. Jednak kłopoty pojawią się niespodziewanie szybko… O najbardziej nietypowych transportach i wyzwaniach, jakie stoją przed pracownikami tej branży, opowiedzą m. in. „Kicia” i Paweł, bohaterowie serii „Nocny konwój”. Z jakimi zadaniami przyjdzie im się zmierzyć tym razem? Odcinek 1: Bedmet cz. 1. Premiera 9 marca, godz. 22:00

Wielu miłośników złocistego trunku w kraju nad Wisłą temu transportowi z pewnością mocno przyklaśnie. W marcu przedmiotem naszej uwagi były zbiorniki fermentacyjne dla jednego z polskich browarów. Transport swój początek miał w niemieckim Passau.

Transportowane były 3 zbiorniki o pojemności 1000 hektolitrów każdy. Każdy z nich miał 10,5 metra długości oraz 4,5 metra średnicy. Waga zbiorników nie przekraczała 10 ton – relacjonuje Radosław Siemasz z działu transportu i spedycji Bedmet Logistic. - Na naczepy każdy ze zbiorników został załadowany przy pomocy specjalnego dźwigu – dodaje.

Zbiorniki z Browaru Innstadt w Passau co prawda nie należą do największych gabarytów jakie wylądowały na liście naszych ładunków, ale okoliczności ich transportu z pewnością zostaną zapamiętane. - Rzecz w tym, że browar w Passau położony jest w zabytkowej dzielnicy Innstadt. Wąskie uliczki z mocno przylegającymi do siebie kamienicami sprawiły, że kierowcy i piloci mieli pełne ręce roboty – wyjaśnia Siemasz.

Warto też wspomnieć, że aby wyciągnąć zbiorniki z Browaru, trzeba było zdemontować dach oraz zablokować ulicę. Załadunki odbywały się w nocy aby zminimalizować utrudnienia w ruchu.

Do portu rzecznego w Głogowie trafiły drogą śródlądową elementy główne suszarni koncentratu zakładu KGHM Głogów. Najpierw podróżowały barką, „wysłane" zostały z Hamburga i czekała je droga na kółkach. Drugi, równie ważny etap całego transportu rozpoczął się od rozładunku pięciu elementów, z których największy ważył ponad 100 ton. Dokonały tego specjalistyczne dźwigi, które są w stanie podnieść kilkakrotnie większy ciężar. Bardzo istotnym było właściwe „poukładanie" na naczepach ważących 19, 23, 27 i 55 ton elementów. Przy ułożeniu ładunku liczy się każdy centymetr więc jak nietrudno zgadnąć to najbardziej czasochłonna czynność podczas tej ekspedycji. Tylko zegarmistrzowska precyzja pozwoliła na bezproblemowy przejazd ładunku po nie zawsze równej i wzorowej, polskiej nawierzchni.

Ogromne wrażenie zrobić może bęben suszarni koncentratu o wymiarach 13 metrów długości, 5 metrów szerokości i blisko 5,5 metra wysokości. Poderwanie przez dźwig i obraz wiszącego w powietrzu 104-tonowego elementu musi budzić dreszcz na plecach. Trasa do pokonania drogą lądową liczyła zaledwie kilka kilometrów, lecz żeby bez najmniejszych problemów dotrzeć do celu i tę krótką drogę należało dostosować do jazdy, wykonując w niektórych jej miejscach solidną podbudowę. Nasze Volvo FH 16, jak widać na załączonych obrazkach, doskonale poradziło sobie na tym odcinku.

Perfekcja wykonania całego zadania pozwoliła dotrzeć ładunkom w terminie realizacji szybszym niż zakładano w umowie i wszystkie znajdują się już na terenie KGHM Głogów. Bedmet Logistic. We can more.

Jak zawsze z ogromną satysfakcją oddajemy naszym klientom, pracownikom i wszystkim sympatykom świeży materiał filmowy. Na kanale YouTube Bedmet Logistic można już oglądać retrospekcję październikowych wydarzeń z Zakładów Chemicznych Blachownia w Kędzierzynie-Koźlu. 6 zbiorników dla przemysłu petrochemicznego było przedmiotem szczególnej uwagi kamer zarówno z ziemi jak i powietrza.

Nasz premierowy materiał różni się mocno od dotychczas przygotowywanych reportaży. Pierwszy raz tak mocny akcent postawiliśmy na wykorzystanie profesjonalnego drona, który śledził realizację transportu począwszy od etapu przygotowania trasy aż po ustawienie zbiorników na docelowe miejsce przeznaczenia – mówi Damian Bednarz, prezes Bedmet Logistic. - Tak ulokowane oko kamery niewątpliwie daje szersze spektrum śledzenia gabarytu i co oczywiste, uatrakcyjnia całą relację – dodaje. W relacji z Kędzierzyna-Koźla po raz pierwszy przed kamerą z ramienia Bedmet Logistic pojawił się też Radosław Siemasz z działu transportu i spedycji. - Osobiście odpowiadałem za organizację tego transportu i z przyjemnością podzieliłem się informacjami w tym zakresie. Zadanie należało do tych z gatunku wyjątkowo rzadkich i trudnych ale jak wiadomo powszechnie, nasza firma takich wyzwań się nie boi – wyjaśnia Siemasz. Oglądajcie, udostępniajcie, komentujcie. Tak prezentuje się transport 6 zbiorników dla przemysłu petrochemicznego w wersji filmowej.

Nowoczesne, wystylizowane i co najważniejsze bardzo wydajne Volvo FH 16 dołączyły niedawno do floty Bedmet Logistic. Oczywiście utrzymane w tradycyjnej, niebieskiej kolorystyce ciągniki natychmiast trafiły do realizacji transportów. Co ważne, w tym przypadku powiedzenie o jaskółce i wiośnie nie znajdzie potwierdzenia. Niebawem ogromne zmiany w naszej flocie!

Czujni i uważni sympatycy firmy od kilku dni zasypują nas pytaniami po tym, jak udało im się uwiecznić na fotografiach zestawy Bedmet Logistic obsługiwane przez ciągniki Volvo. Wszak nie od dziś wiadomo, że Wiesław i Damian Bednarz z umiłowaniem, latami inwestowali w najnowocześniejsze osiągnięcia konstrukcyjne marki MAN. I to zawsze niebieskie.

- Idziemy z duchem czasu. Firma stale się rozwija, potrzebny jest cięższy tabor. Dołączyły do nas 2 nowe Volvo FH 8x4 z silnikami o mocy 650 koni mechanicznych, spełniające normy EURO6 – wyjaśnia Wiesław Bednarz. - Ciągniki są wersji limitowanej, posiadają klimatyzację, wentylowane fotele i są oczywiście wystylizowane według naszych upodobań – podkreśla prezes Bednarz. Jak tajemniczo przyznaje zarząd Bedmet Logistic, niebawem do floty firmy dołączą kolejne ciągniki Volvo.